Nowiny

Lipa wczoraj i dziś

Lipa lipińskiego Rodzaj lipa reprezentowany jest w naszej rodzimej florze przez 2 gatunki: lipę drobnolistną (Tilia cordata Mill.) i lipę szerokolistną (Tilia platyphyllos Scop.).

W obecnie obowiązującej systematyce APG III lipy zaliczane są do rodziny ślazowatych (Malvaceae Juss.), gdzie wydzielono podrodzinę - lipowe (Tilioideae Arnott) składającą się zaledwie z 3 rodzajów.

Zanim zaczęto odczytywać koligacje rodzinne roślin z pierścieni DNA botanicy wyróżniali osobną rodzinę lipowatych (Tiliaceae), do której zaliczyli około 450 gatunków skupionych w 50 rodzajach. To pierwszy dowód na to, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, bowiem botanicy znając doskonale lipę, szukali podobieństw innych roślin w stosunku do tego właśnie gatunku.

Nowe możliwości badawcze spowodowały, że przyglądamy się roślinom z bliska i w powiększeniu, co nie znaczy, że nic ważnego nie przeoczymy.

Lipa Henryego lipa Henry’ego (Tilia henryana Szyszył).

Na świecie znanych jest około 30 gatunków lip rosnących w umiarkowanej strefie półkuli północnej. Lipa to najważniejsze drzewo miododajne w Polsce, źródło cenionego i powszechnie znanego miodu gatunkowego. Kiedyś lipy należały do podstawowych gatunków drzew rosnących w lasach, dziś spotykamy je głównie w parkach, coraz rzadziej jako drzewa alejowe przy drogach.

We fraszce "Na lipę" Jak Kochanowski pisał:

„Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!
Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,
Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie
Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.
Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,
Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.
Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły
Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.
A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,
Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.
Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie
Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie.”

 

Lipa od wieków była na ziemiach zamieszkałych przez narody słowiańskie drzewem cenionym i darzonym sympatią. Sadzono je przy dworkach i kościołach. Lipy dawały upragniony cień podróżującym traktami. Jednym z najważniejszych atutów tego drzewa jest piękny zapach roznoszący się w okresie kwitnienia. Lipa ma też miękkie drewno łatwo poddające się obróbce.

Lipa jest drzewem długowiecznym, najstarszy egzemplarz rosnący w Polsce ma dziś 525 lat.

Odkrycia geograficzne i podboje europejskich potęg kolonialnych sprawiły, że do parków urządzonych wokół magnackich pałaców zaczęły trafiać drzewa z regionów odległych geograficznie. Z upływem lat botanicy zaczynają odkrywać lipy o cechach pośrednich i domyślają się ich pochodzenia – rosnące obok siebie lipy krzyżują się samoistnie. Czasem krzyżówka wyróżnia się cennymi walorami i staje się warta rozpropagowania. Wysiew pochodzących od niej nasion nie daje pożądanych rezultatów (zwykle nie kiełkują), więc nauczono się je rozmnażać wegetatywnie (szczepienie i okulizacja).

Ze względu na szczególne znaczenie lip dla pszczelarstwa drzewa te były obiektem szczegółowych badań i selekcji pod kątem ich wydajności miodowej i pory kwitnienia. Wielkim entuzjastą tych drzew był dr Mieczysław Lipiński autor książki „Pożytki pszczele zapylanie i miododajność roślin”. Jedna z odkrytych przez niego krzyżówek Tilia x hybryda III Lip. należy w wielu kolekcjach do lip najintensywniej oblatywanych przez pszczoły.

W Arboretum SGGW w Rogowie wyhodowano lipę znacznie różniącą się od innych kształtem liści (Tilia „Henryk Eder”). Udało mi się zaszczepić u siebie tę lipę, ale jak na razie trudno cokolwiek powiedzieć na temat jej walorów pszczelarskich.

Lipa Edera Lipa Edera zaszczepiona na lipie wąskolistnej.

Ciekawie o lipie na rosyjskim Dalekim Wschodzie piszą autorzy książki „Moje pszczoły” Wiktor Rodionow i Iwan Szabarszow (PWRiL 1989; ISBN 83-09-01324-8). Na obszarze kilku milionów hektarów rosną 3 gatunki lip: drobnolistna takieta (nie udało mi się ustalić jaki gatunek autorzy mieli na myśli), amurska (Tilia amurensis Rupr.) i mandżurska (Tilia mandshurica Rupr. & Maxim). Porastają one prawie całkowicie liczne wzgórza. „Jako pierwsza zakwita takieta drobnolistna (koniec czerwca do początku lipca) i zanim pożytek z niej zbliży się ku końcowi, odkrywają się jeszcze bogatsze skarby nektaru lipy amurskiej. Jako ostatnia zakwita lipa mandżurska. Nazywa się ją tam królową dalekowschodniej flory miododajnej. Około 24 dni tajga jest przesycona cudownym aromatem lipy, z kwiatów której – jak ze zdroju – bije nektar.”

Pszczelarze przez cały okres kwitnienia lipy zbierają tam po 200 kg miodu z ula. Być może władza radziecka zachęcała nie tylko swoich obywateli do wyrabiania 200% normy, ale obserwując pracę pszczół na lipie szerokolistnej za zachodnich kresach III lub jak kto woli IV Rzeczpospolitej można mieć tylko jedno życzenie, żeby tych lip było więcej. Warto zauważyć, że dobremu nektorowaniu lipy sprzyja ciepła pogoda i wysoka wilgotność powietrza. Susze w czerwcu i lipcu stały się normą nie tylko na terenie Ziemi Gorzowskiej, więc trudno się nam równać z pszczelarzami z Dalekiego Wschodu, gdzie obserwuje się loty pszczół na lipę nawet w księżycowe noce.

Lipa Lipiśnkiego III

Lipa Lipińskiego III (Tilia x hybryda III Lip.)

Zgodnie z obserwacjami dr Mieczysława Lipińskiego zawartymi w książce, której IV wydanie miałem zaszczyt uzupełniać, z gatunków lip krajowych, obcych oraz mieszańców można ułożyć kolekcję, dostarczającą pszczołom pożytku przez 6-7 tygodni. Autor nie wziął pod uwagę lipy Henry'ego (Tilia henryana Szysz.), która kwitnie jeszcze we wrześniu, więc zakładając, że dysponujemy dużym terenem i funduszami na zakup drzewek nasze pszczoły mogą zbierać miód z lipy przez 3 miesiące. Korzystając z okazji jaką było przygotowanie i prezentacja referatu na konferencji „Dobre praktyki w zakresie stosowania roślin gatunków obcych w ogrodnictwie", która odbyła się 7 września 2012 roku w gmachu Ministerstwa Środowiska pozwoliłem sobie przedstawić urzędnikom zajmującym się zielenią na terenach publicznych lipy wyselekcjonowane jako szczególnie wartościowe dla pszczół, przedstawiając ich walory.

- lipa Moltkego (Tilia x moltkei Spaeth.)
600 kg/ha, okres kwitnienia 2-3 tyg., kwitną już niewielkie drzewka

- lipa Lipińskiego III (Tilia x hybryda III Lip.)
350 kg/ha, 1-2 tyg. , kwitną już niewielkie drzewka

- lipa krymska (Tilia x euchlora K.Koch.)
300 kg/ha, wyd. pyłkowa 90 kg/ha, duże walory ozdobne

- lipa kwietna (Tilia x floribunda A.Br.)
250 kg/ha, wyd. pyłkowa 85 kg/ha, zakwita po lipie srebrzystej

- lipa japońska (Tilia japonica Simonk.)
280 kg/ha, 2 tyg.

- lipa wonna (Tilia insularsis Nakai)
200 kg/ha, do 3 tyg.

- lipa Henry’ego (Tilia henryana Szyszył)
Mrozoodporna w zachodniej części kraju, kwitnie do połowy września

Zwróciłem również uwagę na gatunki lip o szkodliwym dla pszczół i trzmieli nektarze, sugerując, żeby unikać nasadzeń tych gatunków:

- lipa długoogonkowa (Tilia petiolaris DC),

- lipa srebrzysta (Tilia tomentosa Moench) – niektóre odmiany

Lipa srebrzysta

Lipa srebrzysta (Tilia tomentosa Moench)

Nie powinniśmy jednak mieć większych złudzeń, że dobrze znane pszczelarzom szczególnie wartościowe lipy znajdą się w nowych nasadzeniach. Wynika to z wielu uwarunkowań.

Po pierwsze gatunki obce uważane są w światku naukowym za źródło wszelkiego zła. Prawdą jest, że ogrody botaniczne uwolniły do środowiska wiele uciążliwych dziś chwastów i zarządzający obecnie tymi ośrodkami są bardzo wrażliwi na ten problem. Varroa destructor - mały pajęczak dziś wyrządzający krzywdę każdemu z polskich pszczelarzy swoją światową karierę również zawdzięcza naukowcom. To oni poszukując pszczoły doskonałej udomowili szkodnika niszczącego rocznie tysiące rodzin pszczelich. Walka z tym szkodnikiem kosztuje zdrowie pszczelarza, którymi mimo zachowania środków ostrożności styka się z całą pewnością nie obojętnymi dla zdrowia środkami chemicznymi.

Można by pomyśleć, że „świat nauki” jest nam coś winien i powinien podjąć próbę wynagrodzenia pszczelarzom krzywdy promując rośliny zwiększające wydajność pasiek, ale to wyłącznie nasz punkt widzenia. Siedząc dalej od uli widać to inaczej.

Dziś świat nauki swoją misję obrony gatunków rodzimych przed elementem napływowym widzi w manipulowaniu genami odpowiedzialnymi za reprodukcję. I tak właśnie pszczelarz przypadkowo poproszony o przedstawienie swojej opinii na temat roślin uprawianych w ogrodach musiał wysłuchać żali, że w niektórych krajach europejskich zabroniono sadzenia robinii akacjowej, nawet takiej, która nigdy nie zakwitnie.

Patrząc na to z pszczelarskiego punktu widzenia, to taka wynaturzona robinia niech sobie rośnie w zubożonym i nienaturalnym środowisku pozbawionym zapylaczy. Takie miejsca nie bardzo nas interesują. Nas interesuje robinia, która pięknie pachnie i wytwarza ogromne ilości cennego nektaru, wzbogaca glebę wiążąc azot z powietrza oraz zrzucając ogromne ilości materii organicznej w postaci przekwitniętych kwiatów i opadających na jesień liści.

Lipa szerokolistnaLipa szerokolistna (Tilia platyphyllos Scop.)

Po drugie – brak zrozumienia. Kiedy jeden z prelegentów mówił, że kwitnący łan nawłoci kanadyjskiej odciąga pszczoły i trzmiele od rosnących w okolicy roślin rodzimych nieco się zawstydziłem, bo nie dostrzegałem tego problemu (znów - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia). Kiedy rośliny wytwarzające nektar stanowiący dla pszczoły zapłatę za trud związany z zapyleniem konkurują ze sobą o pszczołę, to zarówno pszczelarz, jak i pszczoła nie mają powodu do zmartwienia. Znaczy to, że będzie miód. Na przegranej pozycji są rośliny, które nie rosną w postaci zwartego łanu, bo rozproszone kwiatostany są mniej atrakcyjne dla pszczół. Trzeba solidnie się namachać skrzydełkami, żeby przynieść do ula wziątek.

Najpopularniejsze u nas rasy pszczół zachowują wierność kwiatową, czyli pszczoła wylatując z ula po nektar zbiera go tylko na jednym gatunku roślin, ignorując obecność innych. Mamy tu więc do czynienia w ewidentnym konfliktem interesów. Kiedy rośliny konkurują o pszczołę, mamy pełne ramki miodu i niektóre kwiatki słabo zapylone. Kiedy w powietrzu dużo pszczół chętnych do pracy, a mało roślin, pszczelarz zostaje bez miodu, ale za to mniej atrakcyjne dla pszczół gatunki roślin są zapylone.

Po trzecie – nie ma nas. Umieszczenie znakomitego pożytku jakim jest trojeść amerykańska na liście gatunków inwazyjnych, skutkujące brakiem możliwości zakładania nowych upraw tej rośliny nawet w ogrodach przy pasiece oznacza, że problemy pszczelarstwa traktowane są marginalnie. Potrzeba rozmów, zrozumienia i prób szukania rozwiązań kompromisowych. Z przeprowadzonych na miejscu rozmów kuluarowych wynika, że związki pszczelarskie nie przejawiają aktywności w tej dziedzinie (nie skorzystano z zaproszenia).

Lipa japońska

Lipa japońska (Tilia japonica Simonk.) z ogromną ilością kwiatów

Jednym z wniosków z konferencji było stwierdzenie, że lipy pochodzące z Azji, w tym niezwykle obficie kwitnąca lipa japońska (Tilia japonica Simonk.) należą do elementów niepożądanych, zagrażają gatunkom rodzimym i powinno się zastępować.
Czym ? Na przykład lipą warszawską (Tilia x varsaviensis Kobendza). To nic, że do końca nie wiadomo co z czym się wymieszało, nazwa jest piękna i każdy patriota ma obowiązek ją pielęgnować. Przydatność pszczelarska tej lipy jest trochę wątpliwa, ale kto powiedział, że każdy europejski kraj musi być miodem płynący ? Co innego, gdyby taka dyspozycja przyszła z Brukseli.

Jak już wspomniałem - lipy są drzewami długowiecznymi. Z tego też względu zagrożenie w postaci niekontrolowanego krzyżowania się jest mniejsze niż w przypadku innych roślin. Za 50 lat prawdopodobnie badanie DNA będzie można przeprowadzić bez noszenia próbki do laboratorium. Tysiące kominków czeka na drewno…

Nikt rozsądnie myślący nie będzie kwestionował faktu, że rezerwaty i parki narodowe powinny stanowić ostoję rodzimej przyrody i nie powinno być w nich miejsca dla gatunków obcych i krzyżówek stanowiących zagrożenie dla gatunków rodzimych.

Tereny przemysłowe i obszary gdzie prowadzi się intensywną gospodarkę rolną dawno zostały już wynaturzone. Niekiedy nawet młodzi rolnicy z nowoczesnym sprzętem i sporym areałem żyją w przekonaniu, że tylko pestycydy szkodzą pszczołom, a herbicydami można pryskać nawet w dzień. Dodając do tego obawy związane z możliwością uprawy roślin modyfikowanych genetycznie trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że osoby, którym państwo, w imieniu obywateli i za płacone przez nich podatki, powierzyło zadania związane z ochroną przyrody mają przed sobą bardzo wiele pracy.

Każdy pszczelarz wie, że bez jego pomocy pszczoły w walce z warrozą są bez szans. Ile o nowszych zagrożeniach dla owadów machających swoimi skrzydełkami w swej misji utrzymania przy życiu środowiska naturalnego wiedzą decydenci ? Tego pszczelarze nie wiedzą. Ponoć każdemu teraz żyje się trudniej, więcej paragrafów, audytów i kontroli. Czemu nam nie ma być trudniej ?

Może lepiej było lipę pozostawić w rodzinie lipowatych ?

 

Tekst i foto: Marek Pogorzelec

Nasiona 4 gatunków lip można nabyć w sklepie internetowym: www.apiflora.sklepna5.pl

 

Przeczytaj też:
Rozmnażanie lip przez szczepienie
Rozmnażanie lip przez okulizację